Więcej czyni ten kto chce, niż ten kto może – wywiad z Ireną Foremnik

W tym wydaniu rozmowa z Ireną Foremnik, która od kilku lat sprawuje funkcję sołtysa Kamienicy oraz jest prezesem Stowarzyszenia Aktywizacji i Integracji Społecznej, m.in. prowadzącego Niepubliczne Przedszkole „Bajlandia” w Bolesławowie. Przyczynkiem do naszej rozmowy był interesujący wiele osób fenomen Kamienicy – to, jak udało się zmienić nastawienie mieszkańców sołectwa, zaktywizować do intensywnego działania na rzecz dobra wspólnego, co zaowocowało w ubiegłym roku wygraniem konkursu na najpiękniejszą wieś w gminie Stronie Śląskie.

Z tego co słyszałem, jesteś góralką?

Irena Foremnik: Tak

Prawdziwą?

Tak, pochodzę z górali Kliszczaków, z miejscowości Skomielna w Małopolsce.

Jak trafiłaś w te strony?

Na studiach w Krakowie poznałam Piotra, mojego męża i razem po ukończeniu studiów, przyjechaliśmy do Kletna, gdzie Piotr podjął pracę w Nadleśnictwie.

Kiedy to było?

24 lata temu.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po przyjeździe na Ziemię Kłodzką?

Moje wyobrażenie o Sudetach było zupełnie inne niż to, co tutaj zastałam. W Małopolsce wioski są bardzo ludne, niemal dom przy domu, a tutaj pusto i dziko. Byłam zachwycona – takie piękne góry i lasy.

Nasze początki w Kletnie były bardzo trudne. Był to okres transformacji, zamykano zakłady pracy, upadał kamieniołom, nie było wtedy jeszcze pensjonatów, restauracji. Sudetów musiałam się nauczyć. Nie miałam pracy, zarejestrowałam się jako bezrobotna. W kolejnych latach pracowałam w lokalnej gazecie, kopałam rowy w lesie, byłam trocinkarzem…

Trocinkarzem?

Tak, to taki człowiek, który wyszukuje drzewa trocinkowe w lesie, tam, gdzie jest kornik drukarz. Typowa praca sezonowa.

Oprócz tego, pracowałam na zastępstwach w szkole, otworzyłam własną firmę, jak było trzeba składałam gałęzie w lesie. Ciężko było – wtedy do Kletna jeździł jeden autobus na dzień, urodziło nam się dwoje dzieci, a nie mieliśmy samochodu. Na zakupy trzeba było chodzić do Stronia. Niejeden by się załamał, ale jakoś daliśmy sobie radę.

A jak zaczęła się twoje działalność społeczna?

Na początku zostałam sołtysem na Kletnie. Stworzyliśmy stronę internetową „Zielona dolina u stóp Śnieżnika”, wtedy powstały pierwsze projekty ukwiecenia wsi oraz całej Gminy, konkursy na najładniejszą posesję i najładniejszą wieś. Był to również okres, kiedy rozpoczęłam pracę w Śnieżnickim Parku Krajobrazowym. Potem była Rada Powiatu, Stowarzyszenie Aktywizacji i Integracji Społecznej, Przedszkole „Bajlandia” w Bolesławowie i szereg innych działań.

Obecnie pełnisz funkcję sołtysa Kamienicy. Masz pracę, rodzinę. Co Cię motywuje, co Cię napędza do poświęcania prawie całego wolnego czasu na działalność społeczną na rzecz mieszkańców naszej Gminy?

Do wszystkiego co robię, podchodzę z entuzjazmem i z nastawieniem, że się uda, nie zważając na trudności. Mam w sobie zaszczepioną taką ciekawość świata i potrzebę edukowania przez zamienianie wiedzy w czyn. Tak, aby nie była to sama nauka „dla nauki”. Wychodzę z założenia, że więcej czyni ten kto chce, niż ten kto może.

Kiedy zostałam sołtysem Kamienicy, mieszkańcy mówili mi: „Tu się nic nie da zrobić, Pani Ireno. Nie ma co próbować”. Na początku, ciężko było zebrać ludzi, przekonać ich do wspólnej pracy na rzecz sołectwa. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Ostatnio, mieszkaniec sąsiedniej wsi powiedział mi: „A bo u Was to wszystko się udaje”.

Tutaj na wsi ludzie stali się aktywni, sami chcą coś robić, nie chcą, by ktoś ich w tym wyręczał. Chcą mieć wpływ na to, jak mieszkają i co robią. Ludzie mają wiele talentów, które można rozwijać i wykorzystywać. Efektem tej wspólnej pracy było wygranie w 2016 roku konkursu na najładniejszą wieś. To nie jest moja zasługa, tylko wszystkich mieszkańców wsi.

Niedawno byłem zaproszony do Was na Wigilię Sołecką. Byłem pod ogromnym wrażeniem, jak ludzie się świetnie bawili, jak się dobrze ze sobą czuli, jak się świetnie rozumieli. Tego nie było wcześniej. To jest Twoja ogromna zasługa, że potrafiłaś w jakiś cudowny sposób ludzi zebrać i do siebie przekonać. To jest wielka rzecz.

Człowiek ma różne potrzeby. Musi jeść, pić, spać, ale jedną z najważniejszych potrzeb  jest to, że każdy chce czuć się ważnym, docenionym. Taka potrzeba jest szczególnie widoczna w małych miejscowościach. Gdy ludzie czują się dowartościowani i szanowani, zaczynają się uaktywniać i chętnie działają, pokazują swoje talenty. Każdy człowiek jest tak samo ważny.

Czyli tym cudownym sposobem będzie dawanie ludziom poczucia własnej godności. Teraz chciałbym przejść do Twoich innych społecznych aktywności. Od wielu lat jesteś zaangażowana w bardzo ważną działalność Stowarzyszenia Aktywizacji i Integracji Społecznej: prowadzisz Kluby Integracji Społecznej, współpracujesz z Bankiem Żywności, pomagasz w znalezieniu pracy. Jednak ja chciałbym porozmawiać z Tobą o – moim zdaniem – „perełce” Twojej działalności, czyli o Przedszkolu „Bajlandia” w Bolesławowie. 

Początki przedszkola sięgają 2005 roku. Jest to przedszkole w pełni profesjonalne, z bardzo fajną kadrą wychowawców: mamy rytmikę, język angielski, jest logopeda. Obecnie do przedszkola uczęszcza 28 dzieci.

Z czego utrzymujecie Przedszkole?

Gmina przekazuje nam dotację – jest ona niska, co przekłada się niestety na niskie, nieadekwatne do skali zaangażowania płace pracowników oraz na standard pomieszczeń, które są adaptowane po starej szkole i wymagają ciągłych nakładów. Chciałabym podkreślić, że moja praca jako dyrektora Przedszkola jest całkowicie społeczna, nie otrzymuję z tego tytułu ani złotówki.

Dlaczego, mimo tylu przeciwności i problemów, utrzymanie „Bajlandii” jest dla Ciebie takie ważne?

Dla Gminy takiej jak nasza, istnienie niepublicznego przedszkola jest bardzo istotne. Stwarzamy dla przedszkola publicznego w Stroniu Śląskim warunki zdrowej konkurencji i motywację do wzajemnego rozwoju. Martwi mnie sytuacja finansowa naszego Przedszkola – liczę na pomoc radnych i władz naszej Gminy. Tylko wtedy, gdy stworzymy równe szanse na starcie, wzajemny rozwój będzie możliwy.

Ale najważniejsza w tym wszystkim jest misja naszego Przedszkola: opiekujemy się dziećmi z terenów wiejskich, edukujemy je, przygotowujemy do podjęcia nauki w szkole, pokazujemy różne możliwości, rozwijamy talenty dzieci. A co szczególnie ważne, pokazujemy, że można inaczej żyć i swoim życiem kierować. Dzięki naszemu zaangażowaniu, dzieci dostają szansę na lepszy start, a w tym czasie rodzice – bez obaw o swoje pociechy – mogą podjąć pracę zarobkową.

Kończąc naszą rozmowę, jak byś podsumowała swoje dotychczasowe życie zawodowe i społeczne w naszej Gminie?

Jestem dumna, że tutaj mieszkam. Można śmiało powiedzieć, że jak się tutaj żyje i daje radę ze wszystkimi trudnościami codzienności (klimatem, odległościami, brakiem komunikacji, dostępu do opieki zdrowotnej), to jest się góralem. Nieraz jak mówiłam, że jesteśmy góralami sudeckimi, to się ludzie obrażali. A dla mnie określenie „góral sudecki” jest największym wyróżnieniem, świadczącym o wytrwałości i harcie ducha naszej społeczności.

Wywiad przeprowadził Marek Prętki

Wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć działalność Przedszkola „Bajlandia” oraz pozostałą działalność Stowarzyszenia Aktywizacji i Integracji Społecznej, zachęcamy do dokonywania wpłat na nr konta Stowarzyszenia: 22 9588 0004 4200 3069 2000 0010 , z dopiskiem: „darowizna na cele statutowe”.  Przypominamy, że darowiznę można odliczyć od podstawy opodatkowania w zeznaniu rocznym (PIT lub CIT). Dowodem przekazania darowizny jest potwierdzenie dokonania wpłaty na rachunek bankowy obdarowanego (tj. wydruk potwierdzenia przelewu).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s