Na „Obywatelskim Stroniu” ciąży duża odpowiedzialność – wywiad z Szymonem Osowskim

Rozmowa z gościem wyjątkowym, Szymonem Osowskim, świetnie zorientowanym w tematyce społeczeństwa obywatelskiego oraz funkcjonowania samorządu gminnego, którą przeprowadził dla nas Miłosz Węgrzyn, radny Rady Miejskiej Stronia Śląskiego.

Szymon Osowski jest prawnikiem, Prezesem Zarządu Stowarzyszenia „Sieć Obywatelska Watchdog Polska”, ogólnopolskiej organizacji pozarządowej działającej na rzecz dostępu do informacji publicznej, kontroli obywatelskiej oraz współdecydowania obywateli o sprawach publicznych. Za swoją działalność wielokrotnie nagradzany: m.in. otrzymał od Prezydenta RP złoty Krzyż Zasługi, a od 2012 roku „Dziennik Gazeta Prawna” regularnie umieszcza go w rankingu najbardziej wpływowych prawników w Polsce.

Pokutuje w Polsce pewien stereotyp, że rola mieszkańca odnośnie angażowania się w politykę lokalną, interesowania się sprawami istotnymi dla przyszłości gminny, powinna sprowadzać się do wyboru co cztery lata swoich przedstawicieli w samorządzie, tj. Radnych i Burmistrza. Jak w najprostszy sposób uzasadniłby Pan mieszkańcowi naszej Gminy, że pozostawanie całkowicie biernym obserwatorem działań władz w okresie pomiędzy kolejnymi wyborami nie leży w jego interesie?

Szymon Osowski: Prawda, która od zawsze funkcjonuje, brzmi, że każda władza się wypacza. Możemy to dostrzec na przestrzeni historii: jeżeli władze nie czują jakiegoś rodzaju presji społecznej, kontroli, to po pierwsze będą podejmowały decyzje, które nie są dobre dla mieszkańców, a drugie pojawiają się zagrożenia związane z nepotyzmem, czy korupcją. Dlatego jest to zdrowa, normalna sytuacja, że się interesujemy sprawami Gminy.

Oprócz instytucjonalnej kontroli władz, prowadzonej przez wyspecjalizowane instytucje i służby, ważne jest bieżące obserwowanie działań władzy ze strony mieszkańców. Bardzo fajną rzeczą, której wcześniej w Polsce brakowało, jest to, że mieszkańcy chcą korzystać z różnych mechanizmów w okresie pomiędzy wyborami, takich jak budżety obywatelskie, chęć do konsultowania różnych rzeczy. Oczywiście nie jest wciąż tak, że ta aktywność ma charakter masowy, ale doczekaliśmy stanu, że w każdej Gminie są aktywni ludzie, którzy chcą coś innego robić, chcą, żeby ta władza inaczej funkcjonowała. To jest budujące.

U nas w Gminie sytuacja wygląda tak, że z jednej strony w głosowaniach nad budżetem obywatelskim bierze udział duża liczba mieszkańców, głównie dzięki zaangażowaniu osób zgłaszających projekty. Z drugiej jednak, jeżeli chodzi o inne formy aktywności – np. udział w konsultacjach społecznych, ankietach, przychodzenie na sesje Rady – udział mieszkańców jest niewielki. Biorąc pod uwagę Pana obserwacje w skali kraju, gdzie najczęściej leży przyczyna tak niskiego uczestnictwa? Czy nie wynika ona czasem z przeświadczenia mieszkańców, że ich zdanie nie ma znaczenia, bo Wójt/Burmistrz/Prezydent Miasta i tak zrobi po swojemu?

Trochę pokutuje to, co działo się przez ostatnie lata. Niektóre formy aktywności społecznej organizowane przez gminy zaczęły mieć charakter fasadowy. Najczęściej polegało to na tym, że jak była ustawowa konieczność przeprowadzenia konsultacji społecznych, to się w jakiś sposób to „odfajkowało” – tak żeby mieszkańców za bardzo nie angażować. A nawet jak się już zaangażowali, to można było zaobserwować, że mieszkańcy nie czuli się właściwie wysłuchani – np. wypowiedzieli się w danej sprawie, ale ani nie dostali informacji zwrotnej, ani nikt nie wziął ich zdania pod uwagę. To spowodowało, że do niektórych form aktywności obywatelskiej ludzie się zniechęcili, nie czuli tego sprawstwa, tego, że ktoś szanuje ich głos.

Dlatego takim dużym sukcesem w Polsce okazały się budżety obywatelskie, ponieważ mieszkańcy zobaczyli, że mają rzeczywisty głos. Mieli świadomość, że jak poprą głosami dany pomysł, to zostanie on zrealizowany. Ale co ważne, budżet obywatelski był poprzedzony jeszcze lepszym mechanizmem, czyli funduszami sołeckimi. Władze oddały w ten sposób mieszkańcom pewien kawałek decyzyjny w zakresie wydawania środków. Niewielki, ale to ważne, bo jak pokazuje wspomniany przykład konsultacji społecznych, władze gminne mają kłopot z dzieleniem się władzą z mieszkańcami, z partycypacją mieszkańców w sprawowaniu władzy. A szkoda, bo jest wiele przykładów konsultacji społecznych z Polski i ze świata, że można je dobrze przeprowadzić. Dzięki dobrej współpracy władz gminnych z mieszkańcami, w której mieszkańcy biorą aktywny udział w podejmowaniu decyzji, gminy stają się coraz lepsze. Wzrasta np. związanie z danym projektem inwestycyjnym, odpowiedzialność mieszkańców za mienie publiczne.

Dzięki inicjatywie radnych gmina Stronie Śląskie jako pierwsza gmina w powiecie kłodzkim wprowadziła publiczny rejestr umów. Dlaczego wprowadzenie takiego rozwiązania, zwiększającego jawność funkcjonowania władz Gminy w zakresie wydawania środków publicznych, jest ważne z punktu widzenia mieszkańca?

To jest bardzo proste do uzasadnienia, gdyż w tzw. małych umowach, opiewających na stosunkowo niewielkie kwoty, rozstrzyganych bez przetargu, ucieka w Polsce najwięcej pieniędzy. Co więcej, w orzecznictwie sądów przebija się stwierdzenie, że jawność umów przeciwdziała nepotyzmowi. Przed wprowadzeniem takich rejestrów umów, były w budżetach gmin takie „luźne” pieniądze, które dostawały na podstawie zleceń zaprzyjaźnione z władzą firmy i osoby. Wprowadzenie rejestrów pozwoliło nieco ukrócić tą złą praktykę – pełnią one pewną funkcję prewencyjną, gdyż strony zawierające umowę mają teraz świadomość, że najważniejsze informacje dotyczące umowy są ujawnione.

Drugim atutem rejestrów umów jest możliwość porównywania wydatków. Możemy np. porównać, ile za daną usługę płaci nasza gmina, a ile np. gmina sąsiednia. Pozwala to w realny sposób mierzyć gospodarność wydatków. Marzy mi się takie narzędzie, nad którym teraz pracujemy w Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, pozwalające pobierać dane odnośnie wydatków dokonywanych przez gminy i zestawiać je w jednym miejscu, w przejrzysty sposób, na jednej stronie internetowej.

30 września br. wziął Pan udział jako ekspert w Forum „Obywatelskie Stronie” (Święto Gazety). Jakie są Pana spostrzeżenia odnośnie udziału i zaangażowania mieszkańców Stronia w części merytorycznej imprezy, w szczególności w warsztacie „Strońskie potrzeby”? Czy warto organizować tego rodzaju przedsięwzięcia? Jeśli tak, to dlaczego?

Uważam, że takie działania powinna podejmować władza lokalna. Powinna tworzyć przestrzenie dyskusji dla mieszkańców na różne tematy: potrzeb mieszkańców, zagospodarowania przestrzennego, rewitalizacji itp. Byłem miło zaskoczony, że przyszło tak dużo osób – nawet w dużym mieście tyle osób nie przychodzi – więc jest to duży sukces. Szczególnie fajnie, że ludzie aktywnie pracowali podczas warsztatów – pomimo tego, że często się nawzajem dobrze nie znali, łatwo nawiązali kontakt, pracowali i prezentowali ciekawe pomysły odnośnie zagadnień dotyczących Gminy, ich najbliższej przestrzeni życiowej.

Moim zdaniem, należy ten projekt kontynuować – mając za przykład sytuacje, gdy władza robi spotkania lub konsultacje i później tego w żaden sposób nie kontynuuje, co prowadzi do zniechęcenia się mieszkańców. W związku z tym, ciąży na „Obywatelskim Stroniu” duża odpowiedzialność, żeby dalej coś pożytecznego z wnioskami z warsztatu zrobić. Taka działalność to super ważne sprawa, to ogromny kapitał społeczny, który zaprocentuje na przyszłość.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s